Weekend to chyba najlepszy czas, który, sprzyja takim strategiom w diecie. Ale zaczniemy od początku, bo cheat meal ma dwa oblicza.
Czym jest cheat meal?
Cheat meal’e to dozwolone odstępstwa od regularnej, zwyczajowej zdrowej diety – najczęściej są to wysokokaloryczne dania takie jak pizza, lody, chipsy, frytki czy słodycze konsumowane 1-2 razy w ciągu tygodnia.
Taka odskocznia wydaje się być dobrym rozwiązaniem z punktu widzenia komfortu psychicznego – pod warunkiem, że nie czekamy obsesyjnie na ten moment. Najlepiej, aby taki posiłek był wliczony w dobowe zapotrzebowanie czyli nasze CPM. Jednak tzw. „cheat days” są niedopuszczalne – są to dni gdy pozwalasz sobie na stanowczo za dużo i pochłaniasz niezliczone ilości kilokalorii, często tracąc kontrolę nad apetytem.
Co mówią badania naukowe o cheat meal’ach?
✔Murray i wsp. (2018 r.) w badaniu przeprowadzonym na grupie młodych osób (18-32 lata) wykazali, że ok. 89% badanych kiedykolwiek zastosowało tzw. „cheat meal”, a w grupie mężczyzn stosowanie oszukanych posiłków było powiązane z symptomami zaburzeń odżywiania oraz epizodów objadania się.
✔Pila i wsp. (2017 r.) przedstawili wyniki analizy wybranych 600 zdjęć z IG oznaczonych hashtagiem „#cheatmeal”. Ok. 55% zdjęć przedstawiały potrawy o bardzo dużej objętości, ok. 71% potrawy wysokokaloryczne, których konsumpcję można byłoby zakwalifikować jako epizody objadania się. Większość treści (ok. 61%) publikowane były przez osoby o muskularnych sylwetkach, opis części zdjęć (ok. 30%) był przykładem idealizacji nadkonsumpcji i przedstawienia cheat meali jako nagrody za trzymanie czystej michy i regularny trening. Czyli jak widać od cheat meali to zaburzeń odżywiania niedaleko.
Co myśli dietetyk o oszukanych posiłkach?
Fajna sprawa dla ludzi z dobrą samokontrolą i umiejących ją wykorzystać. Pamiętajcie, że w zdrowej diecie jest miejsce na przyjemności.
Kilka rad jak zrobić cheat meal i nie żałować:
- Wybieraj zdrowe restauracje, a smakując regionalne potrawy staraj się wybierać mniejsze zło.
- Pytaj o skład.
- Nie za często, a raczej okazjonalnie.
- Zamiast na miasto, zrób domowe fast foody.
WYJŚCIE NA MIASTO/MAŁE PRZYJEMNOŚCI – co wybierać i czego unikać z menu?
Zupy – wybieraj te niezabielane mąką i tłustą śmietaną. Dobrze sprawdzą się zupy kremy, jednak warto zapytać o ich skład.
Ryby i mięso – poproś o rybę lub kotleta bez panierki.
Warzywa – pytaj o składniki sałatki i sposób jej przygotowania. Uważaj na sosy – potrafią być prawdziwymi bombami kalorycznymi.
Makarony, ryże i kasze – pytaj o razowy makaron, ciemny ryż i pełnoziarniste kasze (często dostępna jest gryczana).
Desery – największa pułapka. Preferowane owoce bez dodatków lub koktajle, ale nie zapomnij zapytać o ich składniki. Jeśli jesteś na redukcji uważaj na bitą śmietanę i kolorowe posypki.
Napoje – uważaj na alkohole (są wysokokaloryczne, a więcej na ich temat przeczytasz tutaj), napoje słodzone cukrem. Wybierając sok zapytaj czy rzeczywiście nim jest (często w menu nektary nazywane są sokami).
Fast foody – co się w nich kryje?
- Żywność typu fast food jest mało wartościowe pod względem odżywczym – zawiera małe ilości białka i węglowodanów złożonych, za to duże ilości tłuszczów nasyconych i trans (czyli tych, których powinno się unikać). Warzywa podawane w takich daniach zazwyczaj są w małej ilości i bardzo niskiej jakości.
- Frytki – duża porcja to około 570 kcal – produkt wysokokaloryczny i smażony w głębokim tłuszczu. Próżno szukać zalet, jednak niestety – wielu osobom smakuje.
- Chipsy – zawierają tłuszcze trans, a do tego dużo dodatków do żywności poprawiających smak – m.in. glutaminian sodu. Garść ważąca 20 g (zaledwie!) dostarcza około 110 kcal, a przecież tak trudno wielu osobom zatrzymać się na takiej ilości.
Czy można coś na to zaradzić? Jasne! Spróbuj przygotować słodycze i fast foody w domowej wersji:
- Frytki → frytki z batatów, bulw selera, marchewki, korzenia pasternaku czy pietruszki z sosem jogurtowym (batat, seler, oliwa z oliwek, przyprawy, jogurt).
- Chipsy → chipsy z jarmużu (jarmuż, przyprawy, oliwa z oliwek)
- Hamburger z Mc Donalds/Fishburger → domowe hamburgery/fishburgery (wołowina/filet rybny, cebula, bułki orkiszowe lub grahamki, sałata, pomidor, musztarda, domowy sos czosnkowy).
- Pizza -> pizza na spodzie z kalafiora (większy kalafior, jajko, żółty ser, przyprawy – oregano, zioła prowansalskie, papryka słodka, przecier pomidorowy, szynka, papryka).
- Rafaello → Kulki mocy (suszone daktyle, nasiona dyni, nasiona sezamu, wiórki kokosowe, nasiona goi).
- Batony czekoladowe → batony figowo-owsiane (suszone figi, woda, płatki owsiane górskie, proszek do pieczenia, masło, jajko, mielony len), domowe batony daktylowe.
- Lody → lody/mus mango lassi (mango, mleko kokosowe, płatki owsiane).
- Milkshake → koktajl domowy (kefir, banan, zmielone siemię lniane, kakao).
- Sklepowe ciastka → mocno cynamonowe ciastka z jabłkiem (płatki owsiane, jajo, jabłko, cynamon, olej roślinny, słodzidło).
Czy ogólnie jedzenie na mieście jest OKEJ?
Wiecie z czym największy problem ma wielu z moich pacjentów podczas redukcji? Z jedzeniem na mieście. O ile w domu możemy wszystko dokładnie wyważyć i obliczyć, to jedząc na mieście nie mamy takiej możliwości, a szacunki na „oko” nie zawsze są zgodne z rzeczywistością. Zanim spojrzysz na coś zero-jedynkowo weź pod uwagę inne czynniki:
– aspekt społeczny (spotkania na jedzenie z bliskimi),
– aspekt poznawania nowości (dostęp do niezliczonej ilości kuchni świata i regionalnych przysmaków bez podróżowania),
– aspekt relaksu (bo uczucie ciągłej kontroli na diecie to nic dobrego).
Jest jednak kilka ważnych spraw, na które warto spojrzeć będąc na redukcji i wybierając jedzenia na mieście:
– zwróć uwagę na wysokokaloryczne sosy, nawet w fit potrawach,
– często wykorzystywanie smażenia jako głównej metody obróbki termicznej, co sprawia, że dania są ciężkostrawne,
– jeśli wybierasz słone potrawy (a te restauracyjne często takie są) to pamiętaj, że wzmagają pragnienie, a jednym napojem, który ma 0 kcal jest woda,
– zadaj sobie najistotniejsze pytanie – jaką część Twojej diety stanowią posiłki na mieście? Jeśli są jej elementem a nie większością to nie ma się czym martwić na zapas.
– kłopotem może być brak kontroli nad porcją, a ze świadomością, że zapłaciliśmy za to zjemy całość nawet nie czując już głodu, co może prowadzić do przejadania się.
A jeśli jednak nadal sen z powiek spędza zapoznaj się z aplikacją do liczenia kalorii na mieście – Makromapa. I zachowaj rozsądek.
Czasy, gdy na mieście można było zjeść wyłącznie tłustego fastfooda lub schabowego wielkości talerza dawno minęły. Mamy wiele opcji, a to co wybierzemy zależy od nas. Obok dań, które są bombami kalorycznymi, bez większych wartości odżywczych jest gama miejsc, które oferują w pełni atrakcyjne posiłki pod względem żywieniowym. Naucz się tylko z tej przyjemności korzystać.
Na moim talerzu pyszna tarta z camembertem i sosem borowikowym oraz sałatka z pstrągiem wędzonym i pomarańczą, których miałam okazję spróbować na granicy Polski i Litwy w Dworku Hojny. Totalnie polecam!







Bardzo ciekawy artykuł na temat cheat meal! Podoba mi się, że autorzy przedstawili konkretne porady dotyczące tego, jak zrobić taki posiłek bez nadmiernego żalu czy poczucia winy. Dużym plusem jest również podkreślenie, że cheat meal powinien być pojedynczym wybrykiem, a nie codzienną praktyką. Jednakże brakuje mi trochę głębszego zrozumienia wpływu cheat meal na psychikę i relację z jedzeniem – być może warto byłoby rozwinąć ten temat trochę bardziej. Ogólnie rzecz biorąc, świetny artykuł, który z pewnością jest przydatny dla osób, które chcą cieszyć się jedzeniem bez zbędnego stresu.
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.